Czy akceptujesz Cookies (ciasteczka)? UWAGA! Serwis wykorzystuje pliki cookie, jeśli nie wyrażasz na to zgody zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.
.
W poszukiwaniu ciekawych informacji o Chodczu i ludziach z nim związanych, natknęliśmy się na książkę wydaną w 1995 roku przez Fundację im. Ludwika Rydygiera, pt.?Władysław Matlakowski lekarz ? pisarz ? uczony? autorstwa Janusza Kapuścika .
 
 
Publikacja opowiada o niezwykle twórczym życiu, piekielnie zdolnego i pracowitego człowieka, który zakochał się,  a potem ożenił z dziewczyną ze Zbijewa. Jego niestety krótkie życie  u boku ukochanej Julii Zaborowskiej było naznaczone pracą i miłością do Polski ale jednocześnie ciężką, nieuleczalną chorobą. Władysław Matlakowski spoczywa na cmentarzu parafialnym w Chodczu, w rodzinnym grobowcu ( znajduje się obok grobowca rodziny Boryssowiczów).
 
 
Przyszedł na świat 19 listopada 1850 roku w Warce. Jego pradziad, szlachcic węgierski, przybył do Polski
z Węgier nazywał się Matyas Kosky. Nazwisko rodowe- Matlakowski, powstało z przekręconego złączenia imienia i nazwiska w brzmieniu węgierskim.
Na rozwój umysłowy Władysława Matlakowskiego w początkach jego edukacji oprócz nauczyciela Antoniego Dankowskiego-Radwana wywarł pewien wpływ świątobliwy proboszcz Franciszek Rakowski, który był częstym gościem domu Matlakowskich i zachęcał dzieci do nauki. Niemało też zawdzięczał bohaterowi -`powstania listopadowego ? Piotrowi Wysockiemu, któremu po powrocie z Syberii (1857) wyznaczono Warkę na miejsce osiedlenia. On to pożyczając i darowując młodzieńcowi różne książki wywarł nań wpływ niebagatelny. Jak podnosi Matlakowski w swoim pamiętniku, Wysocki część swoich szczupłych dochodów ofiarował na miejscową szkołę, pragnąc chociaż w ten sposób służyć krajowi u schyłku życia.
Po ukończeniu gimnazjum ze złotym medalem wstąpił Matlakowski jesienią 1870 r. na Wydział Lekarski Uniwersytetu Warszawskiego. Podobnie jak w gimnazjum był Matlakowski studentem wyróżniającym się, odznaczał się rzadką pilnością i pracowitością, jednając sobie uznanie profesury. W okresie studiów Matlakowskiego czesne za naukę wynosiło 50 rubli rocznie, które można było płacić w dwu ratach połrocznych z góry. Zwłoka dłuższan niż miesiąc powodowała usnięcie z uczelni. Matlakowski nie mógł liczyć na większą pomoc z domu. Jego młodsi bracia uczęszczali do szkół ? musiał sam o sobie pamiętać. Utrzymywał się więc z korepetycji, z których wspomagał również braci.
Na posiedzeniu Rady Uniwersyteckiej w dniu 4 listopada 1975 r. powzięto uchwałę o nadaniu Władysławowi Matlakowskiemu dyplomu lekarza z wyróżnieniem. Po ukończeniu uniwersytetu ze złotym medalem ma on do wyboru zaproponowaną przez profesora Juliana Kosińskiego asystenturę w jego klinice lub podróż dookoła świata.
Pilnością i zamiłowaniem do nauki już dawno zwrócił uwagę swoich profesorów. Gdy hr. Benedykt Henryk Tyszkiewicz (1852-1935) z Czerwonego Dworu sposobił się do odbycia podróży dookoła świata na własnym 320-tonowym jachcie ?Żemajtej?, kompletując załogę musiał pomyśleć również o lekarzu. Poprosił więc znajomych w Warszawie o wyszukanie odpowiedniego kandydata, który mógłby towarzyszyć mu
w podróży na Wystawę Światową w Filadelfi. Profesura gorąco poleciła mu Matlakowskiego, nie tylko ze względu na przymioty umysłu i serca, ale także na wykwintność manier. Hrabia kandydaturę zaaprobował,
a wytypowany chętnie skorzystał z propozycji, ponieważ pociągała go ? jak sam wyznaje ? sposobność zwiedzenia świata.
Objęcie w 1882 r. stanowiska ordynatora oddziału chirurgicznego w Szpitalu Dzieciątka Jezus (w Warszawie) i rosnące powodzenie materialne pozwalają Matlakowskiemu snuć plany zawarcia związku małżeńskiego. Swą przyszłą Żonę Julię - jedyną córkę Stanisława Zaborowskiego, właściciela majątku Zbijewo, uczestnika powstania styczniowego, poznał Matlakowski 15 sierpnia 1877 r. Bawił wówczas z wizytą u swego kolegi ze studiów, Józefa Wigury, w Chodczu na Kujawach. Przyjechał tu wraz zmatką zmarłego przyjaciela, Romana Kowalewskiego. Wysokie poczucie godności osobistej sprawiło że poprosił o rękę córki dopiero gdy miał już ustaloną pozycję społeczną.
Kilka miesięcy później, l8 kwietnia, odbył się ślub a 22 młodożeńcy wyjechali do Londynu w podróż poślubną. Zamieszkali na Woburne Place, Russell Square 41. Gdy po latach Place, ich córka, malarka, około 1914 r wyruszyła nad Tamizę dla pogłębienia wiedzy, matka poprosiła ją, aby poszła zobaczyć dom, w którym wówczas mieszkali. Tak był jej sercu bliski. Zwierzyła się również córce, że dzień 18 kwietnia był to najszczęśliwszy dzień w jej życiu.
Wróciwszy do kraju młoda para zamieszkała w Warszawie przy ulicy Marszałkowskiej 120 w pobliżu ogrodu Saskiego. Posesja ta stanowiła własność Karoliny Kleckiej. Młodożeńcy zajęli lokal na drugim piętrze
i zamieszkiwali tu do lipca 1891 r.
Ujawniona u Matlakowskiego w 28 roku życia gruźlica płuc sprawiła że w 1878r .
udał się na leczenie do Frirstenhofu. Wobec pogarszającego się stanu zdrowia w 1883 r. zdecydował się ponownie wyjechać na kurację, tym razem do Szmeksu (obecnie Smokowiec) - miejscowości klimatycznej na Spiszu w Słowcji. Niestety z powodu nieustających deszczów i wilgoci wyprawa ta nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Tu jednak po raz pierwszy zobaczył Tatry od strony węgierskiej. Zakopane poznał dopiero w l884 r. a bliżej w 1886 r., gdy za poradą dr. Chałubińskiego razem z żoną
i czteromiesięcznym synkiem wyjechał do Zakopanego. Notabene w tym samym czasie dla poprawy zdrowia wybrał się do Zakopanego Stanisław Witkiewicz ? przyszły autor Na przełęczy.
Na lato 1892 r. - ze względu na panujący wtedy na Chramcowkach kurz i hałas - Matlakowscy przenieśli się na ul.Kasprusie 15, do domu Teresy Soboniowej, położonego wtedy wśród łąk i gajów, z pięknym widokiem na góry i zachowanym do dzisiaj wokoło domu obszernym gankiem. Na nim autor Budownictwa ludowego na Podhalu lubił spędzać dzień cały, pracując nad przekładem Hamleta i gromadząc materiały do planowanej monografii Zdobienie i sprzęt ludu polskiego na Podhalu.
 
 
Jesień i wiosna są porami najcięższymi dla chorych na płuca. Ten okres najlepiej spędzić w górach. Jednakże Matlakowski, po ukończeniu prac nad Zdobieniem, zdecydował się na wyjazd, do Zbijewa. Nie chciał już dłużej narażać żony na przebywanie z dala od bliskich, w których miała oparcie w walce o jego życie. Sam też prawdopodobnie utracił nadzielę, że w jego przypadku klimat górski może pomóc.
Pożegnanie z Podtatrzem nastąpiło w początkach kwietnia,o godzinie piątej, w piękny, słoneczny poranek.
W imieniu licznej rzeszy przyjaciół pożegnała Matlakowskich Maria Witkiewiczowa, nieoceniona ich przyjaciółka i opiekunka. Była to wzruszająca chwila i pełna powagi ? każdy miał świadomość, że jest to pożegnanie ostatnie.
On sam, mimo nie najlepszej kondycji fizycznej, nie załamuje się psychicznie i nadal pisze. Niestety stan jego zdrowia systematycznie się pogarsza. W datowanym na 13 czerwca 1895 r. liście do żony- bawiącej chwilowo  w Warszawie - prosi o zakup morfiny, albowiem obawia się, czy bez niej wydoła żyć.
Do Zbijewa zaczęły napływać arkusze drukarskie ?Hamleta?, których korektę przeprowadzał wspólnie
z żoną. Wcześniej, gdy intensywnie pracował nad przekładem, zmieniając i przeredagowując tekst, często musiała ona  w nocy przepisywać poprawione materiały, aby mógł z rana przystąpić do dalszych prac.
Dzieło to jej przypisał w druku, a otrzymany na tydzień przed zgonem pierwszy egzemplarz kazał oprawić
i jako spóźniony podarek imieninowy ofiarował ze wzruszającą dedykacją:
,,Wśród długiego pasma bogatych i do nieskończoności rozmaitych wrażeń i rozkoszy, jakich doświadczyłem  w życiu, poznając wiedzę tajemniczą i jej cudowne prawa, głębokie zależności; poznając przyjaźń wymarzoną; pogrążając się w cudne życie codzienne, podziwiając nienasycenie przyrodę wiecznie inną, wiecznie piękną; zwyciężając siebie, doskonaląc się świadomie, zdobywając ten świat - przydarzyło mi się to rzadkie szczęście, że przez Ciebie długi czas byłem zupełnie szczęśliwy.
We wszystkich ważnych momentach: czy w niebezpiecznych chwilach
operacji, czy w chwili tryumfu, czy w czasie oderwanego myślenia, czy rozkoszowania się przyrodą stawała mi zawsze Twoja postać jasna, prosta, pogodna, piękna, która tak się zlała z moim życiem, że nic dziwnego, iż to dzieło, w którym zawarłem wiele drogich myśli- Tobie przypisuję. Przyjm - najdroższa, na pamiątkę, i chowaj -
twój Władysław
Zbijewo 19.VI.1895?
Wszelkie prawa do kopiowania, rozpowszechniania lub sprzedaży zastrzeżone - Bractwo Miłośników Ziemi Chodeckiej.
Projekt i wynokanie: www.amazo.pl | Administracja