Czy akceptujesz Cookies (ciasteczka)? UWAGA! Serwis wykorzystuje pliki cookie, jeśli nie wyrażasz na to zgody zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.
.

Poezja nigdy nie jest prosta i przyjemna. Te same słowa wypowiedziane ustami wielu osób potrafią mieć różne znaczenia, a splecione z nich zdania mogą sprawić kłopoty w pojęciu ich sensu.

Opisując otaczający nas świat, nasze poglądy, nasze przeżycia, wypływamy na ocean wyobraźni. Podczas rejsu po nim kłębiące się myśli tworzą coś na wzór utworu literackiego, który przez krytyków może zostać nazwany nic nie znaczącym wierszykiem. Dla autora jednak, jest on czymś bezcennym. Jest pamiątką z rejsu po oceanie wyobraźni.

Wiersz ma zainteresować, zmusić do postoju, pobudzić wyobraźnie, niekiedy być przestrogą. Stosowana przeze mnie forma przekazu może denerwować odbiorcę, a poruszana tematyka nudzić. Do każdego tekstu napisana została muzyka.

Od wielu lat piszę ?do szuflady?. Myślę, że nadszedł czas, by lokalne środowisko zapoznało się z niektórymi fragmentami mojej pseudotwórczości.

Non Nomen

 

?paradoksalne spojrzenie (moje zniewolenie)?

 

oślepiony mrokiem w moim świecie panującym,

nie czuję nic

ogłuszony milczeniem buntowników śpiących,

nie potrafię śnić

oszukany prawdą z ust ich płynącą,

nie chcę wierzyć znów

poparzony zimnymi łzami,

nie będę oczekiwał na radosny cud... nie...

porażony piorunem w słoneczny dzień,

umieram na łące

zagubiony w labiryncie bez ścian,

widzę dusze płaczące

podążam do nich, chociaż jestem martwy, ja idę, ja żyję?

pragnę krzyknąć, lecz nie mogę,

piję morze moich słów

kłamstwo prawdę w sobie ma

w zakłamaniu jestem ja

nie zabijesz nigdy śmierci, uwierz mi...

noc jest dniem bez blasku Słońca

początek jest bratem końca

w moich snach ja nie mam żadnych snów...

rozśmieszony dramatem przyjaciół moich,

upijam się sam

pogrążony w rozpaczy szczęśliwych dni,

w komedii znów gram

złamałem linijkę krojąc chleb,

rysując siebie ołówek zniszczyłem

oddałem do naprawy mózg,

a radio do psychologa zaprowadziłem

nie chciałem słuchać polskich bzdur,

mój słuch raniony nimi był

przeczytałem melodię twą,

wysłuchałem to co napisałeś mi

odnalazłem zaginiony tekst,

antypolityczne słowa trafiły do mnie

wartości utraciły sens,

a ja będę pogrążony w śmierci żył pogodnie...

kłamstwo prawdę w sobie ma

w zakłamaniu jestem ja

nie zabijesz nigdy śmierci,

uwierz mi...

noc jest dniem bez blasku Słońca

początek jest bratem końca

w moich snach ja nie mam żadnych snów..

 

 

 

 

 

 

 

?moja twarz?

 

i patrzę na swoją twarz

raz widzę dobro

a raz zło

raz światło dnia

a raz noc

i patrzę tak bez życia

bo oczy jakby martwe ...

i krzyczę na cały głos

tak niewyraźnie

odchylam się

i zmieniam perspektywę spoglądania

a różnic wielu nie ma

bo to jednak wciąż moja twarz

uderzam w lustro i ranię dłoń

ranię twarz i myśli też

nie ujrzysz uśmiechu

i łez radości mej

i patrzę na ciemną krew

jak wino osłabia mnie...

zamykam świata drzwi

samotnie idę śnić

odwrotnie piszę historię snów o wojnie dusz...

i patrzę na swoją twarz...

bo główną rolę gram ja...

 

 

 

 

?mogę?

 

mogę zamknąć pewien rozdział mego życia

mogę zniknąć i zapomnieć i uciec stąd

mogę wyssać swoją krew, zaspokoić pragnienie

i zobaczyć Wasze twarze wpadające w zdumienie

mogę rozpocząć batalię o Ciebie kochanie

mogę odzyskać to, co zostało mi zabrane

mogę iść przed siebie z krzykiem szalonym

lecz czy będę z siebie zadowolony...(?)

mogę spalić paczkę fajek i paść zjarany

mogę przypalić sobie skórę i patrzeć na rany

mogę pić drogie wina i zasypiać nachlany

i być tym bardzo usatysfakcjonowany

lecz nie będę podążał za blaskiem marzeń

będę śnił wiecznie bez żadnych wrażeń

będę pisał liryki subiektywne, ekspresyjne

i popadał co sekunda w stany depresyjne

może kiedyś się obudzę i zobaczę Ciebie

czuwającą nad mym ciałem pogrążonym w gniewie

kochającą każdą wadę i ubytki w charakterze

spowodowane tą okropną ciszą w eterze...

odurzony miłością, upojony szczerością

pokłócony z życiem, naćpany radością

przepalony samotnością i fałszywą wolnością

zniknę ...

 

 

 

?mur?

 

uspokoję ból i ogarnę marzenia

zaciągnę się szczęściem jak nigdy

tak blisko od wiary stracenia

jeden krzyk i mur nie do przeskoczenia...

chociaż chcę,

nie mogę stąd odejść

i znaleźć się po stronie wolności

mur za wysoki dla mojej słabości

i ciągle rośnie na grobie miłości

a po drugiej stronie jest wiosna

taka jak ta, o której wciąż marzę

nie zobaczę jej nigdy,

bo ja sam zbudowałem ten mur ...

ja pragnę

ja marzę

ja kocham

lecz tylko w marzeniach, bo tak chcę

nie wierzysz w słowa moje...

bo nie obchodzę już Cię...

może kiedyś zburzę ten mur...

może wskrzeszę miłość umarłą

i opróżnię radości wór

i oddam Ci wszystko co mam...

 

 

 

?łzy przeze mnie?

 

..nie mogę żyć daleko

 

gdy wiem, że łzy przeze mnie

 

...makijaż rozmywają

 

a miał trwać permanentnie

 

 

marzycielem wiecznym chcę być

 

i przyszłości sny kreować już dziś

 

z wiatrem w górę unieść się...

 

i na ziemię nie spaść ...

 

jak najwyżej ,tam gdzie wolność

 

gdzie samotność nie tnie serca

 

bo tam uśmiech jest miłością

 

świat ten wojen nie pamięta...

 

lecz...

 

...nie mogę żyć daleko

 

gdy wiem ,że łzy przeze mnie

 

...makijaż rozmywają

 

a miał trwać permanentnie

 

 

 

 

 

 

 

"nowonarodzeni"

 

a gdy znikną czarne myśli

i narodzę się na nowo

wszystkie słowa będą białe

będę inną już osobą

miłość w sercu mym rozbłyśnie

a nienawiść zniknie we mgle

razem będziemy oczywiście

po raz pierwszy życiem

cieszyć się

kiedy wiosna w głowach naszych

sprawi, że znów zakwitniemy

odejdzie myśl o śmierci

zrozumiemy, że żyjemy

mocniej będę kochał Ciebie

bo zrozumiem co to miłość

mocniej będę kochał Ciebie

będę żył tak jak chcę

przecież wiemy czego chcemy

wszystko dobrze rozumiemy

zniszczmy mur przeszłości

i oddajmy się miłości

cieszmy się sekundą każdą

żyjmy wolno i radośnie

każde z nas będzie gwiazdą

która niebawem rozbłyśnie ...

i wszyscy nas zobaczą...

 

 

 

 

 

(...)

 

 

Słońce gaśnie

 

Wiatr nie wieje

 

Tylko ciemność

 

Cisza

 

Pustka

 

Nicość mnie przeraża

 

A mój Anioł już nie mój

 

Znów ja sam ...

 

I pod skrzydłem swoim białym

 

Już nie mnie ochraniać będzie...

 

A zamknięte jego oczy

 

Nie zobaczą mnie w obłędzie...

 

Tylko pustka

 

Cisza

 

Spokój

 

I ja w całym tym spokoju

 

Nie pozbieram swoich myśli

 

Cisza rani słuch poważniej

 

Niż huk armat pod Bejrutem

 

Niczym wariat z twarzą dziecka

 

Co przebija uszy drutem

Ktoś opuścił mnie za wcześnie

 

Tylko pustka

 

Smutek

 

Żal

 

Lepiej w ciemność wpaść tak nagle

 

Zamiast trwać ...

 

Mój Aniele wróć ...ja błagam

 

Oddaj ciepło skrzydeł swych

 

Przywróć serca mego bicie

 

Stłum krzyk ciszy i ...bądź ...

 

Nie opuszczaj mnie już nigdy

 

Daj nadzieję ...

 

Czas i tak mnie zniszczy kiedyś...

 

Ale dzisiaj proszę ...bądź ...

 

Bo ja ...

 

Potrzebuję Cię...

 

Słońce znowu blaskiem swoim

 

Moją twarz oświetli w dzień...

 

Noc nie będzie wiecznie żywa

 

A ja znowu rzucę cień...

 

 

 

"śnić ? Nie!"

 

ten ostatni raz odwiedzę świat a potem odejdę stąd na zawsze

 

ten ostatni raz głęboko w oczy twe popatrzę

 

ten ostatni raz pomyślę o tym jak mogło być cudownie

 

i odejdę stąd tam gdzie nie znajdzie mnie nikt...

 

 

i nie będę już śnił

 

nie ...

 

nie będę już śnił

 

nie ...

 

bez emocji

 

bez smutku i radości

 

w nicości pogrążony...

 

pustką odurzony...

 

 

czemu tak łatwo stracić wiarę w to co innym pozwala żyć

 

czemu trudno znaleźć miarę by zrozumieć żalu byt

 

przecież mógłbym wznieść się w górę i przed siebie podążać

 

lecz zbyt ciężko było szczęścia wór samemu rozwiązać...

 

 

 

i nie będę już śnił

 

nie...

 

nie będę już śnił

 

nie...

 

bez emocji

 

bez smutku i radości

 

w nicości pogrążony...

 

pustką odurzony...

 

zawiedziony...

 

 

 

 

 

 

 

"zakowolnik"

 

bo ja jestem tylko głodnym niewolnikiem

zakochanym w córce swego Pana

szukam wyjścia i mam tunel pod śmietnikiem

gdy ucieknę ona znów zostanie sama

wybrać wolność i zabić miłość na zawsze

czy w niewoli zza krat na nią patrzeć

i dotykać w myślach dłoni i całować

każdego wyboru będę żałować

i karanym być przez Pana swego

za miłość, która istnieć nie powinna

i czuć ból zadany z rąk jego

ale ona jest bardzo silna

nie ucieknę i w cierpieniu będę kochał

stawię czoła Panu swemu i zwyciężę

nasza miłość będzie krwią poplamiona

a świat będzie się z nas śmiał....

Niewielka część ludzi z każdej społeczności posiada cechy, które określamy mówiąc o nich ?artystyczne dusze?. Wspaniale wzbogacają, ubarwiają swoją osobowością i twórczością środowisko.  Cieszymy się, że i w naszej mamy takich utalentowanych twórców, których prace już zamieściliśmy na tej stronie. W tym miejscu mamy przyjemność przedstawić Państwu malarstwo Pani Joli Malinowskiej. Otrzymaliśmy zgodę na publikacje jej obrazów, systematycznie będą dodawane kolejne.

 

Łupinada

Dzięcioł ta łaciata ptaszyna

drwi sobie i rzecze:

Co mi tam łupina,

szyszki czy orzecha.

Parę uderzeń dziobem

i oporu zaniecha.

Wiewiórka mi wierzy,

lecz powiada:

Niech ktoś czas zmierzy!

Puszczam w ruch ząbki

i  łupince biada!

Ja też wystawię zawodnika,

co orzechów nie unika.

Myślę, że najszybciej da sobie radę,

mój faworyt  - dziadek

Wśród Dzidków unikat!

 

Wiosna 97

Wstała wiosna zbytnio z rana

i jest bardzo rozczochrana.

Parska wiatrem, deszczu śliną.

Straszy wszystkich kwaśną miną!

Skąd wziąć kwiecia na bukieciki?

Żebyśmy ją wspólnie udobruchali .

W lutym przecież jak wiecie,

pod ziemią jeszcze kwiecie.

Może pożyczyć przebiśniegów od górali?

Oj! Kapryśna ta kobietka,

będzie zła bez bukietka.

Naradźmy się więc pręciutko,

bo nieprędko będzie cieplutko.

Jak będziemy długo zwlekać,

możemy jeszcze na mróz ponarzekać!

 

Mój telefon

Mój telefon jest inny.

Szedł do mnie siedemnaście lat.

Teraz mieszka na wsi.

Mieszkanie ma z widokiem na jezioro.

To KTOŚ!

Dużo może!

Jest moim oknem na świat

Ciekawe ile przyniesie wiadomości dobrych

a ile złych?

Czy za czekanie na siebie,

nie odpłaci wiadomością,

której wolałbym nie usłyszeć?

 

Zostać kimś

Zostać kimś bez urodzenia.

Bez chrztu i bierzmowania,

bez płaczu i pieluch brudzenia.

Bez picia mleka matki

i jedzenia życiodajnej papki.

Zostać kimś bez matki i bez ojca.

Nie korzystać z grzechotek i kojca.

Kimś bez ciała co nie myte śmierdzi.

Bez mózgu co się na mózg sierdzi.

Zostać po prostu kimś bez życia i śmierci.

Zostać wielkim nikim i robić porządki:

Chaos w zbiory galaktyk zmiatać,

dbać o los wszechświata,

przypilnować czasu porządki,

ścierać  kosmiczny kurz

i Pegazy paść w gronie poecich dusz.

 

Szkoda ale 

Szkoda, że nie jestem bogaty,

ale przecież nie jestem biedny.

Szkoda, ze nie jestem zdrów jak rydz

ale przecież nie jestem bardzo chory.

Szkoda, że nie mam pięknej żony,

ale przecież nie jest brzydka.

Szkoda, że nie mam wybitnie mądrego syna,

ale przecież jest mądry.

Szkoda, że nie jestem już młody,

ale nie jestem taki stary.

A jednak szkoda, Anie ale.

 

Pamiętaj 

Kiedy twoje ciało i serce

miłość kobiety oplecie  pamiętaj!

To pasożytnicza liana.

Jak już będziesz pusty

i nie dasz podparcia,  to ona

niby przerażona, poszuka łez otarcia.

Wyssanym uczuciem  pijane ramiona,

jak macki

rozrzuci dookoła!

I następne serce i ciało

do wyssania przywoła

 

Jak to będzie

Jak to będzie kiedy braknie sił,

na trzymanie w ręku wędki i kieliszka

Jak to będzie kiedy nie będę mógł się umyć

I nie będę mógł już chodzić

Jak to będzie kiedy powietrze do płuc,

wtłaczał mi będzie respirator

Jak to będzie kiedy oczy zaczną patrzeć w siebie,

a duszy zaczną rosnąć skrzydła

 

Piórko i wróbel

Fruwało w górze,

piórko i nieduże.

Lot jego był krótki.

Zaniósł je wróbel do swojej budki.

Gniazdko nim wyłożył,

a potem się na nim położył.

Mogło polecieć wyżej,

gdyby nie zazdrosny wróbel co lata niżej!

 

MYŚLI

Jeżeli sam siebie drażnisz, to się odszczeknij!

 

Być nikim, to duża odpowiedzialność.

No i trzeba sobie na to zasłużyć!

 

Miłość, przyjaźń i życzliwość są złudne. Książki, muzyka i psy są prawdziwe.

Kim jest mag, który uwierzył, że magia jest prawdą?

 

Można sięgnąć do źródeł i napisać nowe źródło.

 

Wielu ucieka przed tym co zastali.

 

Podczas pisania trzeba uważać, by przelany tusz ? nie był kleksem.

 

Najpiękniej o miłości  wypowiadają się ci, którzy opuściła.

O chlebie ci, którzy byli głodni.

Czyżby o muzyce powinni wypowiadać się głusi,

a o urodzie świata ślepi

 

Podobno jabłko niedaleko pada od jabłoni.

Lecz teraz takie czasy, że syn do ojca przylatuje samolotem,

a dziadek wnuczka może nigdy nie poznać.

 

Coś mi się wydaje, że masa wytworzonych przez ludzkość śmieci,

byłaby większa niż masa ludzkich mózgów.

 

Pisanie było jego życiem, czy pisząc, życiem nie ryzykował?

 

Był tak zdrów, że czuł się nieswojo.

 

Łatwiej byłoby byś patriotą gdyby nie podatki.

 

Nikt nie wie lepiej oda nas, że inni są głupsi.

 

Kiedy z dowcipu śmieje się tylko opowiadający,

to są różne możliwości.

 

Dlaczego więcej oklasków zbierają opowiadacze dowcipów niż ich autorzy

 

Słodycz cukru w herbacie nie zmienia się w słodycz wypowiadanych myśli.

 

Zepsuty samochód przestaje być samochodem.

 

Chory na cukrzycę nie ma chyba słodkich myśli

 

Uładzony dowcip jest jak podgrzane zimne nóżki.

 

Nie wiem, czy to moje pisanie jest dobrze urodzone

I żeby nie było ja z tym prosięciem, co to

tak dobrze żarło i zdechło.

 

Wielu, mogłoby zacząć wąchać swoje stopy.

Przemysł kosmetyczny okrzepł!

 

Zdarzyło mi się rozmawiać z moim Ojcem,

o organizacji Jego pochówku tak, jakby to była,

organizacja prywatki. Fajne co?

Czy potrafię tak rozmawiać ze swoim synem?

 

Czy kanibal soli swoje potrawy?

Nie sądzę.

Przecież w jego daniu jest wszystko czego potrzeba człowiekowi.

 

Jarosze to obłudnicy i nieuki.

 

Przyjaciele są jak gotowana woda ? odparowują.

 

Są ludzie, którzy jedzą psy.

Bywają psy, które

Kto nauczył psy smaku ludzkiego mięsa

 

Czy poeta może popełnić samobójstwo?

Może , ale nie do końca. Powinien to opisać.

 

Gdzie jest wzorzec metra? Wiem.

Gdzie do cholery jest wzorzec człowieka?

Jest tak potrzebny!

 

Widome kalectwo też jest potrzebne. Zastanawia.

 

 

Ja i on

Może szargam świętości,

Lecz gdybym się nawrócił 

Tych dwóch co są we mnie

Mocno bym skłócił!

 

Uczłowieczanie

Uczłowieczam psa Korę.

Kora to suka ma.

Z jej strony,

Ten proces też trwa.

 

 

Kostura

Każdy ma swoja kosturę

Czyli skostniałą naturę.

No, może nie całkiem.

Jak ją rozruszać?

A może ciałkiem!

 

Przyjaciele

Miewałem przyjaciół

I dowolne rozmów tematy.

Były na plus i na straty.

Tak było kiedyś.

Już nie pamiętam daty.

 

Buzia i czasu horda

Zmarszczki na buzi,

Więcej niż tuzin 

Pracowników czasu

Rzeźbi ci nie dla grymasu.

Bo gdyby nie ta artystyczna

Czasu horda,

Była by bez wyrazu

Twoja buzia.

 

 

 

 

Obżarstwo

Dziś rano przy śniadaniu miałem spotkanie,

Z bardzo hardą musztardą.

To było skromne danie.

Musztarda była śniadaniem.

 

Muzyka  taktyka

Dla mnie słuchanie muzyki,

To wyraz życiowej taktyki.

Bez muzyki życie,

To dla mnie wnyki

 

Tęsknota

Czasem smutek wielki jest tęsknotą

Do zwykłej butelki.

 

Petycja

Ta śliczna Alicja jest jak petycja do Boga,

Że jedne są ładne, a inne o laboga!

 

Służba do d.

Pieluchy służą nam

Całe życie.

Za młodu oficjalnie,

A na starość skrycie.

 

Przerosty

Nie jednemu się,

W głowie mąci ?

Jak zmienić przerost prostaty

Na przerost prącia.

 

HMM

Starzec sikał i się zastanowił,

Jak taki malec duże dzieci zrobił?

 

Myślenie zależne

Myślał że się o nią otrze

Ale spostrzegł, że są słodsze.

Myślę, że wszystkie są słodkie

Gdy prącie nie wiotkie.

 

Pytanie pani D

Pytała p. Dudkowa p.Dudka:

Czy dziś, Ne wystrychnie mnie pan

Na dudka

I wreszcie mnie wydudka

 

Apetycik

Nigdy nie sięgnie dopieszczonych grona,

Bo zbyt zachłanna ta jej czarna wrona

 

Pracoholik

Tak współpracował z pielęgniarką,

Że z rozpędu zajął się jej szparką.

 

Skutek zbieractwa

Sroka co wszystko zbiera,

Kondoma w sreberku zaniosła do gniazda.

Srok mruknął: choć nie pora niech raz da!

 

Żart natury

W kopalni czy też w sercu zawał.

To taki natury kawał.

To nic innego

Jak jej gra w chowanego.

 

Polowanie

Nie tylko my zdobywamy panie.

Polują też na nas,

Nie tylko my na nie.

 

Pytanie

Czy seksualna ciemnota

To cnota?

 

Przeciwne wiatry

Stary wierny mąż zamarzył ? bryknę!

No i bryknął.

Zaraz wrócił, bo pryknął.

 

Pszczela niedziela

Weszła pszczoła do monopolowego.

Poproszę kroplę miodu pitnego.

Na to sklepowa ? to się nie opłaca

Ja się nie chcę opić, ja tylko mam kaca!

 

Mały zysk

Tak ją cnota uwierała,

Że chodzić się bała.

Po defloracji też chodzić się boi,

I pod latarnią stoi.

 

Słusznie

Słusznie zrugała go za czas

Jak poświęcił na zmaz

 

No trudno

Chciałm naśladować w pisaniu Leca.

Wyszła heca:

Mózg wrak,

Słów brak,

Tusz jak lak,

Treść jak flak.

 

Gorzka słodycz

Po pieszczotach przyszły miłości.

Czyżby gorzki ten słodki owoc miłości?

 

Tylko chcieć

Do baru Pod Krukiem

Miał pod górę i brukiem.

Siąpiło ciemniało

Wizyta widać była udana,

Bo trwała do rana.

 

To! Sztuka

Po górach bez plecaka chadzała,

Ale szczytów dużo zaliczała.

 

Przykra odpowiedź

Ej Wy! Pieniądze!

Gdzie wasze żądze?

W kieszeni się ocieracie

A dzieci gdzie macie!

Odpowiedź dały:

My pedały!

 

Rozrzutny

Tak tego  mało od żony dostawał.

A jednak rozdawał.

 

Przyczyna niedomagań

Niedomagał wciąż

Pewien mąż.

A to mało zarabiał

A to za dużo pił.

Żonę tym osłabiał

I jej zdaniem gnił.

Niedomagań  miał więcej:

Lenił się po parę miesięcy,

Nie dopieszczał małżonki,

Choć miał wszystkie członki.

Jak uleczyć faceta?

A może żona nie ta?

 

Żart natury

W kopalni czy też w sercu zawał.

To taki natury kawał.

To nic innego

Jak jej gra w chowanego.

 

Schodzę?!

Go – dostałam?

Go – zdobyłam?

Czy o Go – marzyłam?

Schodzę?

Już tu jestem, Tu jestem Ewą!

Schodzić?

Jeszcze jedna flaga!

Wbijam!

Teraz aż na 8000 + 1 metr

Flagi prawie mojej!

Jestem tu!

Państwo ze swoją flagą

Jestem tam 

Nie ma Państwa

Jestem Ja! Ewa

Żeby Polska byłą Polską!

To nie ma Polski?

 Kto wobec tego, pełni jej obowiązki?

Janku! Żeby była?

Dla Ciebie?

Zapominasz , że to kawał ziemi!

Ty sztandaru jej

Zębami się trzymasz i fruwasz

Pamiętaj, że kiedyś wgryzłeś się w sztandarową czerwień

p. Pietrzakowi

Halo Kosmos!

Tu Ziemia, tu Ziemia!

Jest rozpoznanie

Z jakiegoś robala powstał człowiek

Ten świrus atakuje jak wirus! Od środka!

Wyrywa mi złoto i węgiel;

Fedruje wypija ropę

- dymem mnie truje

Jak go było mało, miałem tylko gorączkę.

Próbuję się bronić, a to zmyć go powodzią,

otrząsnąć trzęsieniem, wypalić pożogą,

Robiłam też okłady z lodu! Teraz próbuję go podgrzać

Nic nie pomaga!

Jak tak dalej pójdzie to jak, to wirus

zniszczy mnie ten świrus!

Chyba zaczynam umierać!

Ratunku

Halo Kosmos !

Tu Ziemia!

Pomocy

Powstał człowiek z jakiegoś robala!

Ten świrus atakuje jak wirus!

Od środka! mnie wypala!

Wyrywa mi złoto i węgiel fedruje

wypija ropę,

dymem mnie truje!

Próbuję się bronić przed zarazą

Zmywam ją powodzią

otrząsam trzęsieniem

posypuję wulkaniczną sadzą

Robiłam  też z lodu okłady

Stosowałam różne zagłady.

Nie pomagało nic!

Może ogólne ocieplenie pomoże?

Dam znać jak skutkuje

Oby to nie był dla zarazy pic!

Szykuj pomoc, bo mnie ogarnia niemoc!

Kiepski e rokowanie

Pani Wando

Dawniej nie wiedziałem

                               co to miłość

Więc nie mogłem Nią obdarzyć,

a o Twoim ciałku

łasym na ciepłe i stałe uczucia

tylko pomarzyć

Kiedy mi w temacie wiedzy przybyło,

Ciebie już w okolicy nie było

Lekarze weterynarii

I cóż było naszym obowiązkiem?

Ratowanie życia zwierząt?

Czy żeby się odpłaciły z nawiązką.

A to jako pociągowe,

A to jako urodziwe

A to jako obfitość na talerzu.

Za nasz trud nie dziękowały

Nie był on w Ich interesie

o czym dobrze wiedziały.

Pani Wanda

 Ma wszystko,

Najbardziej zdanie na temat, o który

jeszcze nie zapytałem.

Najsprawniej posługuje się telefonem.

Nie dzwoni!

 

 

Dobra zmiana

Patrzcie jak to się zmienia

Kiedyś w kościołach były owieczki

Teraz to kurczaki do skubania

albo baranki do strzyżenia.

Duszpasterstwo

Sypie się z ambony polityczny susz,

To pasienie barankowych dusz.

Tuczą się od tego pasterze

                               obłudni w wierze

Baranki są strzyżone

                               i niewolone.

Koniecznie

Trzeba Polskę wyrwać z unii

bo w Polsce za mało chodzi do komunii

Z resortów wyrwać pieniądze

                na rydzykowne żądze!

Od małego szkolnictwem ogłupiać młodzież

                Żeby kościół miał na odzież.

Myśl

Nieograniczonej radości

                               z trzeźwości

gratuluję i zazdroszczę

 

Łzy smutku

Jakże mi Cię żal

                Polaku, Polko!

Jakże mi Cię żal

                Polski Człowieku!

Jakże się dziwię, że opanowałeś oddychanie

Wcześniej

niż ci Kościół

na to pozwolił

Mamy dziś

Ty jesteś

Ja jestem

Mamy zamiar być nadal.

Ty mnie nie lubisz

ja Ciebie też.

Jednak mieszkamy, żyjemy

tylko tego życia nie kochamy

Pytanie

Czy mógłby zaistnieć INSTYNKT

bez wcześniejszego myślenia

                                               i doświadczenia?

Pytanie

Religia w żłobku

Religia w przedszkolu

Religia w szkole

Religia w wojsku

Polityka w kościele

                Jak to nazwać?

Koronalny wyrzut masy

To dobrze, że Słońce

                jeszcze nie zgasło

                i wstał dzień.

Żeby tylko nie zaświeciło za mocno

Bo to będzie ostatni dzień.

Myśl

Człowiek człowiekowi – człowiekiem.

Coś o miłości?

To poetycki banał,

a dla tak zwanych uczuć – kanał,

Pojęciem miłości

                próbuje się zamaskować

                               najgorsze co w ludzkości

Przeprosiny

Wiem, że ciężko być moim znajomym

                               Wybaczcie!

Trzeba było być ostrożnym.

Teraz możecie tylko rzucać słuchawkami,

bo mnie to boli

A może te trochę wytrzymacie?

Jakieś dwadzieścia lat?

 

 

Jest pismo

Nie wiem dlaczego nazywa się święte.

                               Czytałem

Powinno nazywać się Święte – Nietknięte

A to po to,

żeby się nie zarazić głupotą!

Gorączka

Leżę z gorączką

ta dziarsko mnie do poduszki dociska

niewidzialną rączką.

Wyciska ze mnie siódme poty tak,

że na inną gorącą

nie mam już ochoty

O jednej takiej

Ta Twoja cipa

Kiedyś pewnie niezła kwatera

po tylu mieszkańcach

to po prostu rudera

                              

Pytanie do wszystkich

Dlaczego szkodzi nam nikotyna,

a śmierć ludzi z głodu

W Afryce już nie?

Pytanie do wszystkich

Dlaczego nadmiar alkoholu na jednostkę zabija

A nadmiar dolarów już nie?

24.03.2013 Kuzynowskie zauroczenie

Opętany przeżyciami

Obłożony latami

Ale taka okazja

Czy w rodzinie wypada?

Czy to nie zasad zdrada?

A może te skrupuły

                to przesada?

Czy tylko wolno mi o Tobie marzyć ?

Ja chciałbym się Tobą zakazić!

Dostać od Cienie gorączki

żebyś podobnie się oddała!

Ale bez obrączki!

I za przeproszeniem żebyś

 w ten sam sedes srała

i tym się nie krępowała.

Może więc „zgrzeszysz” ze mną

myśleniem i ciałem?

Potwierdź, że nie tylko ja tego chciałem.

Lecz proszę się nie spóźnić

 bo się nie przyznam!

że to jest moim marzeniem,

choć na mojej moralności

                               może położyć się cieniem

 

Pomnik

Pierwszemu, który zaproponował myślenie

                               POMNIK?

Łatwo mu było przecież!

Myśl

Wszyscy robią kupy!

Czy wszyscy po sobie sprzątają?

Pytanie

Bóg wymyślił człowieka?

Czy małpa Boga?

Czy

Czy człowieczeństwo człowiecze

Jest człowiecze czy przyrodnicze?

Światy Są!

Ja Je widzę, słyszę, czuję!

                Po co są, nie wiem.

Czasem je odwiedzam.

Was też zachęcam.

 

Zakłopotanie

Jakie to wszystko banalne

Jakie życiowe

Jakie naturalne

Złożone z tych tak prostych,

niepojętych i niezrozumiałych

                cząstek i chwil

Jak Cisza

Raz jest zmrokiem

Raz jest światłem

Czasem ją bierzesz

Czasem dajesz

Albo o nią prosisz

                jak na siebie krzyczysz

                i siebie nie znosisz.

Myśl

Myślę, że nogi to Pegaz

                ma dla urody.

Mini ogień

Z iskrzenia powinien być płomień

Jak się drewno z drewnem

nie styka

                płomień znika.

 

 

Myśl

Gdyby Życie

Znudziło się życiem

                Lub miało kaca?

                               To co?

                No proszę, to co?

Myśl

Gdzie jest ten Wszechmocny,

który, spełni wymagania

wszystkich Bogów?

Myśl

Czy myśl ma falę uderzeniową?

Myśl

Przeraża mnie fakt,

że wszyscy uzurpują sobie prawo do bycia ludźmi.

Ostrzeżenie

Panowie,

Uważajcie na Panie,

bo potrafią z Was zrobić papier toaletowy

i używać go zgodnie z przeznaczeniem

Myśl

To proste.

Tam gdzie nie ma nic

to dopiero początek

A jak będzie wszystko

to będzie miejsce na nowe?

 

Myśl

Czy jest religia za wyznawanie,

której wierni nie płacą?

Myśl

Dlaczego jednej religii wystarczy jako datek parę płatków róży i garstka ryżu,

a inną zadowala podanie finansowego konta w banku?

Myśl

Czas ma przechlapane,

bo każdy ma sposób na jego zabijanie!

Myśl

Kataklizmy!

I co się tak dziwicie>

Żywioły są u siebie!

Myśl

Kiedy Wszystko było pierwiastkami, to bakteria była Bogiem?

Zagadka

Zgadnijcie, gdzie obowiązuje zasada:

                Zdegradować osobowości

wynieść na piedestał idiotów

żeby można było nimi manipulować.                                   

                                               Zgadnijcie!

 

Bardzo trudne pytanie

Ilu ludzi na raz

może bogu

z uwielbienia

włazić w dupę

żeby dostać hemoroidów.

Byłby krwawa ta boska kupa.

A propos

Czy bóg sra?

Kiedy znajduje czas na sranie?

                i czym sra?

Rachunek nie sumienia

Przeraziłem się tego wszystkiego

                               co piszę.

Nie mam granic!

Za nic mam wiarę           

miłość  także

a nawet życie

                a jakże.

To strasznie o mnie mówi!

Trzeba było jednak

                nie uczyć mnie czytać

                               i myśleć

Macie mnie za karę.

 

 

 

Znowu pytam

Ciemność jest rodzajem światła

Człowiek jest rodzajem

                               człowieczeństwa

Który z tych niematerialnych

                bytów

ma większe w kosmosie prawo?

Zazdrość

Gdzieś tam

w kosmosie

Gdzie etylowy jest

Składnikiem

                               kosmicznego życia

musi być ciekawie,

                Wylatuję dziś

                                               w kosmos

Trawa

Być mądrym jak trawa!

Słońce i woda jej strawą

Na zimę kołderki

                               jej nie potrzeba

Jaki tani byt

                               O Nieba!

Europo!

Ratuj Polskę

przed powrotem średniowiecza

Wyzwól Ją spod Kościoła pieczy!

Powrót do przeszłości

Maczugą GO

Laską GO

Buławą GO

Smaczna jest potrawa

Z NIEGO

Może jednak stanąć kością

lub na barykadach

ON

Jakaś gilotyna chyba została?

Stwórca nie ogarnia

Skazany niesprawiedliwym wyrokiem

                               na życie

czekam na odwiedziny

                Sędziego

Cisza i wszechobecną pustka

Dlaczego zostałem skazany

                Domniemam!

Ale żeby duszę skazać

razem ze mną?

To musi być KTOŚ!

Kim On jest i gdzie urzęduje

Tą nieludzka nadludzkość?

 

 

 

Dzieje

Dzieje się dzieją

Dzieje się nawet w dziejach

Czy tam czas jest w czasie?

Czy nadąża?

Czy powinien zawiesić

                swoją działalność?

Pełnia radości życia

Mam tyle lat żem już nie chwat

Mam ciężko chorą żonę,

która na leki i opiekę wydaje mamonę!

Syna też mam lat czterdzieści

Zakochanego rozwódce i dwójce dzieci.

Mam tez głowę pełną myślowych śmieci

Mam też więcej podobnych radości

Już mnie to nie złości

O NIEBA

Czego mi więcej do kochania życia potrzeba?

Liście

Są najpracowitsze

Jesienią kryją się chytrze

Wiosną pobudka

Tworzą to co wdychamy  z ochotą

i pozwalają nam być niecnotą!

Myśl

Mógłbym wymienić stare graty, ale co z moim światem?

Myśl

Pracuj po cichu na wielkość, głośno na popularność.

Prawda

Jak wszyscy nią się nacieszyli

Zamienili na kłamstwo.

Bardziej popłaca.

Kiedy ALBA

Ukrywająca cnotę powstania

kiedy zdecyduje się

 na wspólne z kosmologią

 oszałamianie ludzkości

Czy?

Bozon Higsa

Czy Boska cząsteczka

Wam naukowcom potrzebna jest

do dalszego wyłudzania pieniędzy

do rzekomych badań

nad składową kosmosu?

Myśl

Są tacy, którzy podporządkowują

Swoje życie tak zwanej miłości a potem dziwią się,

Że są życiowymi rozbitkami.

 

Objawienie 

Obłęd, ignorancja, strach

przed sobą,

prośba

o łaskę sił

                których nie ma

                Obłęd

                Uświęcony

                przez Kościół

                gwoli zarobku

Konstatacja

Nie wszystkim potrzebne są książki,

Niektórym wystarczają

                               Kazania

Ostrzeżenie

Bezkolorowe światło ostrzegawcze

Krzyśkowi czasem się włącza

Jedzie na oślep

Pytanie

Czy klepsydra to też jakiś życiorys?

Myśl

Życie od urodzenia do śmierci

To jest coś.

Życie z dnia na dzień

to strata czasu.

 

 

Bezboże

Jeżeli w nocy, zimą na wsi

                płacze pies

To Bóg śpi.

Interesy

Kiedyś przyszedł do mnie

 na wódkę Stary Rok

z prośbą bym nie pił z Nowym.

Pytanie lingwistyczne

Dlaczego Bóg nie przemawia

do nas językiem

Azteków

Staropolan

albo wieloma innymi

oraz barzeczami

tylko łaciną:

Poliglotą to ten Pan nie jest.

Jezusiczku

Odmów Ojcze Nasz

I bierz się za robotę!

                Ratuj swoje barany przed:

                powodzią

                tsunami

                człowieka przed człowiekiem

                tudzież upływającym wiekiem

TY Wieczny

Dzięki Nam

Jezusiczku

Czy konserwowanie głów

                innowierców w miodzie

                suszenie na wietrze

                balsamowanie solą

To Twoje wymysły?

Ty niezły alchemik jesteś!

Sat: to też Twoja propozycja?

Powiedział RABB!

„Gdyby nie było Boga

To niech nas Bóg ma

w swojej opiece”

                Mówię Ja!

Nie widzi jak w Jego Imieniu

zarzynają się jego barany?

Śpi?

Niech otworzy oczy i przypierdoli

Niewiernym

Taka uwaga

Przecież na tym świecie

Umierają dzieci zdrowe

prawidłowo poczęte

Muchom i ich larwom

za dom służące tylko w Afryce

 pod opieką tego bydlaka Hosera

Co na to „papież”

Uwaga taka

Co z tym czasem ?

Zimą biegnie powoli

Czy latem przed czymś ucieka?

Pretensja

Dlaczego nie znasz

 języka hinduskiego i jego odmiany

umierające tam dzieci

 w tym języku proszą o życie

Ty pseudo omnipotencie

Hinduskie dusze

to nie Twoje?

 

 

Bicie się w piersi

Albo w głowę

Wszystkie dzięcioły

Nie pukały głowami

tyle razy w drzewa

ile razy ja pukałem

Się w swoją głowę

Myśl

Nie fajnie jest czuć jak umierają pomysły

 

Trudne pytania

Jak pytać subtelnie i bez urazy?

Siebie

Mądryś ty czy głupi?

Jak zapytać męża

                czy się nim czuje?

Jak zapytać dziecko

                Czy ma ojca?

Jak zapytać żonę

Czy dziecko jest po jej mężu ?

Jak zapytać Papieża

                Czy jest Bóg?

Jak zapytać Boga

                Kim jest papież?

Jak zapytać pijaka

                czy mu wódka szkodzi?

Jak uzyskać odpowiedzi?

 

 

OMEN

Którzy dziś próbują pisać lirycznie są głusi i ślepi,

Krew na całym prawie świecie

Się leje

A Oni onanizują się,

poetyckimi zwrotami

o niesieniu pomocy.

Nie da się pociągnąć

do odpowiedzialności 

przed trybunałem sprawiedliwości

 bo są te skurwysyny

po świecie rozrzuceni

a i wśród nas żyją.

Wszystkich nie znajdziemy

Jedni  umrą inni się urodzą.

Czy Pan Bóg chciał

żeby tylu morderców

mordowało

A gdzie to Boże Ciało

przy komunii spożywane

A może Ci mordercy

Z TEGO Ciała

Siłę czerpią?

 

 

 

 

A Stypa?

To taki ochlaj z radości,

że ten czy ów

                Już odszedł

Chciałbym posmakować łez

Cieknących z cudzych oczu

z okazji mojego pogrzebu

Pewnie wszystkie byłyby

                               Słodkie

Co jest najważniejsze?

Najważniejsze jest gówno

Jego barwa, zapach,

Konsystencja oraz kształt

Ważne jest też, żebyśmy

sami  mogli to

                               skonstatować oraz sami mogli je kształtować

Wiosenne skojarzenia

Nim skowronki uderzą w swe dzwonki

Wcześniej musi obudzić się żyto!

Tam dopiero wśród źdźbeł

domostwo spróbuje zbudować samczyk

jak spełni polecenie

to i dupy dostanie

Jak to w przyrodzie!

 

 

 

I tak nie uwierzyłem!

Nawet nie wiedziałem, że mnie ochrzczono.

Przy bierzmowaniu miałem już świadomość,

że należy klękać bardziej przed klechami niż Rodzicami.

Czy Bóg to wie?

Biedni moi Rodzice!

Buźka Gieniu!

Buźka Staśku!

Czy mogłem się oprzeć?

Dziś tak  litościwie

patrzyła na mnie

TA FLASZKA

Uległem!

To nie igraszka

 Ma moc

Choć milczy

Działa

Bez dział zwycięża

Ze mną!

Myśl

Można by pomyśleć, że łzy płaczą, one oszukują

Myśl

Pamięć nie jest od pamiętania

Ona jest od szantażu.

Myśl

Królowa – od Króla owa

Chyba, że Elżbieta

Myśl

Całe te ludzkie chęci

zasiedlenia kosmosu

 medycznie powinny być zakazane

To przecież zakażanie człowiekiem.

Myśl

Dlaczego jesteś taki pewien

 dnia i godziny

Przecież masz żonę i kochającego syna!

Pomyśl

On Ją pojął za żonę

Ona Go za jego pieniądze

Myśl

Słoń - ce

To taki w drodze mlecznej osobnik, który trąbą

Koronalnego wyrzutu masy

 może nam przypierdolić

Myśl

Za młodu popełniałem błędy

Dzięki życiowemu doświadczeniu

robienie ich na starość

 przychodzi dużo łatwiej

Myśl

Fajnie jest wsłuchać się w siebie w samotności,

tylko po tym co się usłyszy strasznie się bluźni.

Wizyta

Droga Śmierć

 bądź

Droga Śmierci

Witam

Pogadajmy

Kogo?

Za co?

Dlaczego?

W tym momencie wycofuję pytanie

Proszę o bliższy kontakt idę się napić towarzysko

W Pani oczywiście obecności

 

 

Wiosna 2017

Ciekawe kto Ją obraził?

Wyraźnie się wściekłą!

W różnych miejscach urządziła małe piekła

 a to mrozem przymroziła

 a to śniegu przyprószyła

a to deszczem podtopiła

Moje kwiaty i szpaki  oszczędziła.

Czyżby ją jakiś kosmiczny partner zdradził?

Ja bym mu doradził.

Pożyczę kwiatków, a szpaki zaniosą.

Nie jest chyba taką osą

by się udobruchać nie dała.

Dobrze, że go nie spotkałem

 bo pewnie by się pytał

czy ja nie zdradzałem

 

Bezszypułkowy

Posadziłem dąb bezszypułkowy

blisko tarasu od słonecznej  strony

 żeby cień dawał.

Wyrósł, daje

ale coś mi się zdaje

że uczucia nie odwzajemnia

Od jesieni do wiosny

liście gubi

jakby się ze mną czubił

Grabię i grabię

A on gubi i gubi

Może zmuszając mnie do ruchu

pokazuje, że mnie lubi?

Pytanie

Czy można umrzeć

 bez udziału śmierci?

Żeby sobie odpowiedzieć

na to pytanie, będę musiał

osobiście zaangażować się.

Od czego zacząć, bo

przecież ma ona swoje

prawa i obowiązki!

Podpowiedzcie!

Wszyscy do przyrody należący!

Panie Janie

Boisz się

Oświecenia

pozostaniesz

NIEWOLNIKIEM

Płaczę

 nad Tobą

Krzysztof

 

Ziemia

Niezłe danie

dla ludzkości.

Pogryzie, przełknie

 puści bąka.

Myśl

Każda droga to kocie łby

Myśl

Pani Wanda ta z Gdańska

to niezła zawalidroga uczuciowa

Myśl

Nie da się przeżyć życia bez używek użycia.

Myśl

Bywa, ze ktoś Wam okazuje gram serca, a Wy mu odpłacacie kilogramami uczucia.

Oby zasłużyć

Przygotowałem wódeczkę i zakąseczkę

 towarzystwa brak trochę mi nie w smak

Nie ryzykuję

Zapukałem do drzwi wieczności

Czy by mi do towarzystwa

jakiej zdrowej dupy nie podesłali

Odpowiedzieli

Na stałe nie

tylko do towarzystwa!

Dobre i to!

Więc gadamy

Na pytanie komu jest potrzebna

Odpowiada: wielu mnie prosi bym przyszedła

 ale nie jestem tak ogólnie dostępna!

Trzeba sobie na mnie zasłużyć.

Jak ty Krzysiu

No to buźka.

Powiem wam niezła dupa

Potrafi poderwać.

Jestem już cały jej tylko  mimo wódeczki i zakąseczki

terminu mi nie wyznaczyła.

No po prostu zmarnowany wieczór.

Rozmowa z Janem

Na egzystencjalne

pytanie

Gdzie jest Bóg

na razie otrzymałem

 dwie odpowiedzi:

Proszę wyjść

Spierdalaj

 

Pytanie robi wrażenie!

Im więcej mu w ludzkiej

przestrzeni zajmuje ciało

Dla mózgu przestrzeni mało!

Brzydkie M

 

Westchnienia

Pod niebem

jest pięknie dziś

od westchnień i dusz

pod niebem jest szaro

od naszych żalów

i gróźb.

 

Pod niebem jest

pięknie tak

od naszych życzeń

i tęczy barw

pod niebem ulotnie jest

od marzeń

jak lotny ptak.

 

Czasem spadnie deszcz

jakby pękły

te chmury łez

i poczujesz jak ja

że ten smak życia

dawno już znasz.

 

Więc znowu

do nieba wznieś

westchnienia i żal

to miejsce jedyne

jest gdzie mieszczą

się nasze marzenia.

 

Więc znowu

do nieba wznieś

krzyk naszych marzeń

i próśb tam dobrze

i będzie gdy tu na ziemi

zabraknie ci

słów.

 

10.06.2011r.

 

 

Nadzieja

Czasem dla chwili

warto żyć

nawet gdy nam

szczęścia brak

trzeba z nadzieją

dalej iść

bo serce nam

tak karze.

 

Bo to co się zdarzy

z biegiem lat

to jeszcze czas pokaże

warto o tym śnić.

 

Pięknych dni będę

szukać dalej

choć się ze mnie

będą śmiać

że życia sens

pojmuję tak

to ja takie marzenia

babskie mam.

 

Chociaż się wokół

zmienia świat

to miłość przecież

zawsze trwa

więc kiedy przyjdzie

taki czas i da nam

o tym znać

nie zgubmy jej

bo miłość jest

jak wielki las

trudno ją odnaleźć

a jeszcze trudniej

o nią dbać.

 

02.07.2011r.

 

 

Cicha nocka

Gdy zbliża się nocka

świateł przyćmiony blask

księżyc na niebie

już świeci

i niebo pełne gwiazd.

 

Księżyc do okna mi

zagląda raz po raz

ja spać nie mogę

myśli krążą mi

po głowie

może dziś spełnią

się moje sny.

 

Bo kiedy oczy zamykam

słyszę jak muzyka

cichutko gra

nie ma jej nigdzie

zapisanej

to szept ciszy nocnej.

 

Bo to są moje marzenia

im więcej myślę

tym bardziej stają

się prawdziwe

są we mnie takie

marzenia

ale je pozna tylko

ten kto samotności

pozna smak.

 

To są moje marzenia

widzę gdy cisz nocna

trwa, już wiem

że ważna jest nadzieja

że marzenia piękne są

potrafią się nieraz spełniać.

 

Już wiem jaką drogą

kroczyć mam

by nie zbłądzić wśród

fałszywych gestów i kłamstw

tylko cieszyć się

z każdego pięknego

dnia.

 

20.07.2011r.

 

 

Wyznanie

Dni bez ciebie

tak powoli płyną

czekam niecierpliwie

na tą chwilę

Serce jak szalone

Bije

zrozumiałam po

co żyję.

 

Wiem że czujesz

to co ja

za krótko chwila

nasza trwa

niech się chwila

ta zatrzyma

przyjaźń nasza

wiecznie trwa.

 

A kiedy rozum

karze zwątpić

ludzka złość nas

rozłączy

wtedy słońce

ześle na nas

swój blask

mi znów myśli

napłyną

przez niebo do

gwiazd.

 

Tam w niebie

Wysokim

daremnie będę

szukać słów

by przyjaźń naszą

zatrzymać znów.

 

Sierpień 2011r.

 

1974

Dawno dawno temu

Dawno, dawno temu

w pewien kwietniowy dzień

dziewczyna swego

chłopca spotkała

poszli na spacer

o pięknej przyszłości

marzyli razem.

 

Nagle pociemniało

niebo zasnuło się

ciemnymi chmurami

? będzie padać.

 

Dziewczyna prosi

? chodź miły ze mną

do domu,

w domu rodziców nie ma

niepewnym krokiem

chłopak się zgadza

cóż ma zrobić

jak zaraz będzie padać.

 

Panna drzwi otwiera

lubego do domu zaprasza

ale on grzecznie pyta

czy to tak wypada?

gdy rodziców w domu

nie ma poczekaj

mała ja zaraz wrócę

i wyszedł.

 

Minęło chwil parę

w tym czasie

rodzice wrócili

na dodatek z gośćmi

no i pełna chata.

 

Kiedyś tak nie było

jak dziś

o pozwolenie trzeba było

pytać rodziców

czy chłopiec może przyjść.

 

Dziewczyna z niepokojem

spogląda w okno

co tu robić, myśli sobie

przecież za chwilę

mój miły tu przybędzie.

 

I tak się stało

on był pewien

że chata pusta

i bez pukania

wkroczył do mieszkania

o dziwo stanął jak wryty

a tu ludzi pełna chata.

 

Speszył się bardzo

ale szybko nadrobił

swą gafę

przedstawił się

przywitał ze wszystkimi

mile został przyjęty

a śmiechu było

co nie miara.

 

Popatrzył na swą miłą

miał trochę żal

do niej

ale cóż ona winna

co miała począć

gdy tak się stało.

 

Cała rodzina

młodzieńca polubiła

i od tej pory

chłopak już śmiało

przychodził do domu

swej ukochanej.

 

Po niedługim czasie

weselisko było.

 

20.04. 2011 Jadwiga Matusiak

 

Burza

Niebo pociemniało

wiatr zerwał się szalony

drzewa kłaniały się w pas

a w oddali ciemność pękała

złowrogim łoskotem.

 

Wśród symfonii błyskawic

struny deszczu się lały

ulice zalane, szumiały

rwącym potokiem,

zniewolone powietrze

przez burzę, oszalało,

wiatrem uniesione.

 

Potem nagle ucichło

niebo rozjaśniało

jakby pękło w połowie

i oblało się w tęczę

w przepięknych kolorach

Jadwiga Matusiak

Chodecz 05. 08. 2011r.

 

Chandra

Siedzę sobie w domu sama

chyba chandrę mam

za oknem deszcz o parapet gra

w taki szary deszczowy dzień

w moim sercu smutek gości

czy zostanie już tak.

 

Nie chce mi się dziś nic

ale czas tak szybko gna

i jesień puka do mych drzwi

nie wiem na ile starczy

mi tych chwil.

 

Więc wstaję i idę

w pogodę czy w deszcz

dziś jest mi dobrze, jutro znów źle

trudno tak samotnie żyć

gdzie czas się snuje

od dnia do dnia.

 

A marzenia takie mam

chciałabym podróżować

zwiedzać świat

i garściami pięknie życie brać

zobaczyć coś nowego

przemierzyć cały kraj od Bałtyku aż do Tatr.

 

Chciałabym więcej przeżyć

brać z życia co się da

zatrzymać w swej pamięci

każdy dzień

by wspominać w szary deszczowy dzień.

 

Jadwiga Matusiak

Chodecz 10. 10. 2011r.

 

Chwila strachu

Siedzieliśmy zalęknieni

patrząc na siebie

pierwszym dreszczem

strachu

jak byśmy chcieli

odnaleźć siebie.

 

W pewnym momencie

wiatr łoskotem

otworzył okno

przeleciał przez pokój

zniewolone powietrze

oszalało

jakby chciało dodać

nam strachu.

 

Nagle ucichło

oblekając strach

w spokój

i nic się nie wydarzyło

ogarnął nas spokój

uniósł się zapach

tajemniczej miłości.

 

Musisz już odejść

bo czas Cię ponagla

swoje życie masz

już poukładane

a serce Twoje

musi mieć spokój.

 

Więc musze wiedzieć

że Ty już tu nie

wrócisz

ja muszę znaleźć

miłość dla

siebie.

 

Wrzesień 2011r.

 

Czekanie

Czekałeś na mnie

nie wiedząc czy

przyjdę

 

Ja szłam do Ciebie

w nieznanej chwili

w dzień pochmurny

pod parasolem.

 

Czekałeś na mnie

nie wiedząc czy

przyjdę.

 

Ja w niepewności

szłam w noc

szarą wśród ulic

migocących lamp

jak drogowskazem

szukałam i szukałam

blasku Twych oczu.

 

Czekałeś na mnie

nie wiedząc czy

przyjdę

 

Ja w marzeniach

pragnęłam Cię

spotkać

nie miałam odwagi

by podejść do Ciebie

wiem że byłeś

Twój cień odszedł

ja zostałam sama

i bardziej samotna.

 

3.10.2011r.

 

Do gwiazd

Takie ciche marzenie

jedno mam,

skąd się wzięło nie wiem

chciałabym stanąć na

szczycie naszych gór Tatr.

 

Nie wiem czy spełni mi

się to marzenie

nie każdy ma tyle szczęścia

by spełniły się jego marzenia

ale gdybym była tam

chciałabym ręką

dotknąć gwiazd.

 

Marzenia piękne są

tego nikt nie może

zabrać nam

a nieraz potrafią się

spełniać, gdy będę

tam wysoko wśród

gór, gdzie gwiazdy

będą tuż, tuż

chciałabym poczuć oddech

Boga i podziękować mu

za wszystko co nam

dał.

 

Czasem czuję że wielka

dal i to co nie osiągalne

jest gdzieś bliska wśród

nas tylko trzeba uważnie

patrzeć i można dotknąć

wszystkiego co Bóg

nam dał.

 

Jadwiga Matusiak

Chodecz 05. 12. 2011r.

 

Dożynki 2011

Jak obyczaj mówi stary

według ojców naszej wiary

w naszej parafii dożynki

zawsze się odbywały.

 

W pewną sierpniową niedzielę

msza dożynkowa odprawiona

została w naszym kościele.

Po mszy orszak wspaniały

wyruszył do lasu nad

chodeckie jezioro gdzie

dalszy ciąg tej imprezy

odbył się wreszcie.

 

Cały orszak poprowadziła

orkiestra strażacka

w takt jej grania

wszyscy do lasu maszerowali.

 

Orszak ten otwarła piękna

kareta wstążkami przybrana

w dwa kare konie zaprzęgniona

w karcie starosta ze starościną

w towarzystwie proboszcza

naszej parafii.

 

Za karetą korowód wspaniały

kobiety w pięknych strojach

ludowych niosły wieńce

dożynkowe co z mozołem

same wyplatały

i bochnów chleba też nie brakowało

dumnie na tacach nieśli je

gospodarze, to pierwszy chleb

z nowych plonów upieczony.

 

A za tym orszakiem

reszta mieszkańców

maszerowała widok

był wspaniały

bo to święto, to były dożynki

więc poszły matki poszły

i dzieci

niech ten dzień się święci.

 

Gdy orszak na miejsce

dotarł słychać było oklaski

tam wiara co na orszak

czekała tak wszystkich

powitała.

 

Na estradzie pan burmistrz

w towarzystwie radnych

niecierpliwie czekał by

wszystkich serdecznie

powitać.

 

Schodkami powoli schodziły

panie z wieńcami dożynkowymi

a było ich co niemiara

więc na estradzie prezentowały

wieńce starannie

gospodarze bochny chleba

na ręce burmistrza składali

wierząc że burmistrz chlebem

dzielić sprawiedliwie dzielić będzie

i że nikt w tej gminie

głodnym chodzić nie będzie.

 

Pan burmistrz gospodarz

gminy powitał wszystkich

serdecznie, za dary podziękował

chleb podzielił sprawiedliwie

i panie chleb rozniosły

wśród ludzi siedzących

na trawie, nikomu chleba

zabraknąć nie może.

 

Orkiestra jeszcze huczniej

zagrała a wszyscy na

jadło i picie zaproszeni

zostali, co gospodynie

kół wiejskich na tą okazję

przygotowały.

 

Potem były występy

zespołów ludowych

młodzieży szkolnej

i zabawa trwała

do białego rana.

 

Przecież to piękna

tradycja naszych ojców

niech będzie zawsze

z pokolenia na pokolenie

przekazywana.

 

Jadwiga Matusiak

Chodecz 20. 09. 2011r.

 

Jesień

Złota polska jesień

złote liście lecą z drzew

wirują wiatrem niesione

szeleszczą pod stopami

idąc aleją drzew.

 

Jesień to pora bardzo smutna

cała przyroda układa się do snu

ptaków coraz mniej

pola pustoszeją

i chłód przejmuje Cię na wylot.

 

Jesień dni coraz krótsze

czasu coraz więcej

rozmyślania nie ma końca

samotność coraz bardziej boli.

 

Myśli różne rodzą się w głowie

jak tu dalej żyć

spoglądam w okno,

księżyc w pełni

i niebo pełne gwiazd.

 

Choć jesień życia mnie

dogania, to nie chcę

go spędzić sama.

Marzę by szczęście

wypełniło serce me.

 

Jadwiga Matusiak

Chodecz 14. 09. 2011r.

 

Lato lato

Lato gorące

lato i słońce

lato wiatrem śpiewa

lato w kwiatach mieszka

szumią pięknie drzewa

pola pełne zbóż

lato już ? już.

 

Latem weselej jest

wiatr włosy rozwiewa

uśmiech na twarzy jest

lato na uczuciach

naszych gra

o miłości daje znak

lato wokół nas

lato żyje w nas.

 

Lato moich marzeń

budzi w sercu tę

nadzieję ze znów

spotkamy je

latem raj na ziemi

jest i piękniejszy każdy dzień.

 

Lato lato kochaj

mnie jak nikt

lato lato kochaj

tak niech serca

dwa biją jeden rytm.

 

Piękne dni przemijają

w mig jak kolorowe sny

budzą w sercu tę nadzieję

że za rok znów lato będzie tu.

 

Bo gdy lato jest

to piękniejszy cały świat

i słońce ma swój blask

lato lato zostań nam

ale za horyzontem

nieuchronnie mija czas

i nasze lato

żegna nas.

 

15.08.2011r.

 

Marzenia

Gdy doskwiera mi samotność

i deszcz o szyby smutną

melodię gra, wtedy

biorę pióro w dłoń i piszę.

 

Nie trzeba mi wielkich

słów by marzenia moje

zrozumieć każdy mógł.

 

O miłości marzę by

mnie kochać ktoś mógł

bo kiedy miłość w sercu

jest to piękniejszy

każdy dzień.

 

Miłość jest jak kwiat róży

o którą trzeba zawsze dbać

siedzę i marzę o swej

miłości bez niej jest mi źle

smutny jest ten świat.

 

Moje serce jest w rozterce

gdzie ta miłość jest

i znów odpływa gdzieś

kolejny dzień

wiem że spotkam ją

miłość z mojego snu

ona będzie moją już.

 

Kochać zawsze kogoś trzeba

ale jeszcze piękniej jest

gdy ktoś kocha

Ciebie też.

 

Jadwiga Matusiak

Chodecz marzec 2011r.

 

Mija czas

Mija czas, mija kolejny dzień

a ja widzę wciąż stary świat

szkoda, że nie można

cofnąć tamtych lat

może dziś inaczej było by.

 

Odchodzi miłość

zostaje smutek i żal

tak szkoda minionych lat

dziś pewność mam

że los tak chciał.

 

Dziś życie zaszło mi mgłą

wciąż zastanawiam się

jak by to było

bez zmartwień i trosk.

 

Życie nas uczy

ile stron ma świat

tak bardzo żal złudnej

nadziei, że już nigdy

nie będzie tak jak za

dawnych lat.

 

Były piękne dni,

gdy uśmiech na twarzy był

beztroskie życie szczęściem

obdarzało nas.

Dziś jesień życia dogania nas

a życie wcale nie rozpieszcza

nas.

 

Więc zastanawiam się

dlaczego kwiat w cieniu

usycha, a w blasku słońca tak pięknieje.

Może spełnią się  moje

marzenia i nie zaznam

smutku już, a los

odmieni moje życie.

Jadwiga Matusiak

Chodecz 10. 11. 2011r.

 

 

PAMIĘTNIK

Mój pamiętnik to w nim skrywam

myśli swe

Już od dawna jest jak moje

przeznaczenie

czego nie mogę opowiedzieć

w nim opisuję uczucia swe

Ten pamiętnik jest jak lekarstwo

potrafi ulżyć uczuciom mym

Jest jak moja dusza co o

wszystkim wie i moje serce

ukoić chce.

Jeśli samotność stanie się

siostrą nudy, smutku i łez

Należy zadać sobie pytanie

gdzie upłynnić uczucia swe ?

No właśnie mój pamiętnik

od tego jest ..

Gdziekolwiek jestem cokolwiek

robie, jakich uczuć doznam

to w nim opisuję tylko o sobie

O swych marzeniach , uczuciach

nadziei i miłości warto pisać jest

Morze kiedyś ktoś przeczyta ten

PAMIĘTNIK

I wspomni imię Me

Bo życie jest tylko tchnieniem

nie spełnionym do końca MARZENIEM

                                                                                                            Jadwiga Matusiak

                                                                                                          2013r

 

MIŁOŚĆ

Czym jest miłość?

powiedz SERCE

Czym jest miłość?

szepnij skrycie.

MIŁOŚĆ --- czy to chwilowy szał,

czy to bajka,

czy ballada,

czy morska głębina

do której tak trudno dotrzeć do

samego dna

MIŁOŚĆ to pochmurny dzień

to burza i deszcz.

MIŁOŚĆ to słońce które ma

piękny blask.

MIŁOŚĆ to całe nasze życie.

Spróbuj bez miłości żyć

a przekonasz się jak puste

życie jest .

Miłość nie ma początku ani końca

ona była jest i będzie, jest cierpliwa

zawsze ufająca, wszystko potrafi znieść.

Życiu nadaje sens, a my nie zawsze

potrafimy ją zrozumieć.

Miłość jest piękna , czasem przyjemna

lecz tylko wtedy, gdy jest wzajemna

Ale jedno jest w życiu pewne

Nie buduj miłości na pisku

przyjdzie fala i zmyje ją precz

żaden ślad nie zostanie.

jedynie tylko smutek i pełno łez

Lecz dla miłości My żyjemy

dla miłości łzy ronimy

dla miłości serca nam biją

Z MIŁOŚCIĄ chcemy ŻYĆ

                                                                        Jadwiga Matusiak

                                                                       2013r

 

Moje ciche marzenie

Gdy nadchodzi wieczorny czas

Gdy pustka i samotność

ogarnia mój dom

To dobry czas by pomyśleć

jak życie zmienić na

lepszy czas.

Rozmyślałam nad tym długo

Jak znaleźć przyjaciela ?

Wymyśliłam ---- znalazłam

W jaki sposób -- to moją

słodką tajemnicą jest.

Po pewnym czasie spotkaliśmy się,

rozmowa była miła, nie kończyła się.

Ta pierwsza chwila w przyjaźń się

zamieniła.

Spotkania i rozmowy telefoniczne

były coraz częstsze

Nasza przyjaźń zamieniła się

w coś więcej i to miłe jest

już samotność nie dotyczy mnie .

Dziś oboje mamy wspólne plany

po to żeśmy się spotkali

By odrzucić samotne dnie i noce

by wspólne życie ogarnęło mnie

Bo świat jest piękny , to jak samemu

przez to życie iść !!!

We dwoje raźniej jest i to piękne jest !!!

Jadwiga Matusiak

2013r

 

DUDAŁA

 

Tutaj, przed laty dwustu bez mała,

groblą na strudze1 staw uczyniono.

Jego się woda na koło lała

i jego siłą ziarno mielono.

 

Znojny tu żywot wiódł młynarz stary,

bo mu i siły wciąż ubywało.

W młynie2 się wszystko psuło bez miary,

wadliwe koło głośno dudniało.

 

Być może ludzie z tego powodu

obejście jego Dudałą zwali,

a może przez to, że żonkę młodą

o brak wierności mu posądzali?

 

Do jego chaty w czasach minionych,

nie znając prawie tutejszej mowy,

wędrowców dwóch przybyło znużonych,

a był już wieczór mroźny ? zimowy.

 

Dziwnym wprost było, że tak strudzeni

w tobołkach nieśli coś tak ciężkiego,

że się pod nimi gięli ku ziemi,

a nie rzucili w drodze żadnego.

 

Widocznie cenne dźwigali łupy,

co im nad zdrowie drogimi były.

Gdy już stukali do drzwi chałupy,

zgłodniałe wilki spod lasu wyły.

 

Dosyć gościnnie przyjęci byli,

młynarka sama ich kurowała.

Oni za wszystko złotem płacili

i wiosna szybko się przybliżała.

Kiedy już słonko śniegi stopiło,

choć niespokojne to były czasy,

gdy tylko sił im więcej przybyło,

poszli ku swoim za wody, lasy.

 

Skarby gdzieś swoje ukryć musieli,

bo obawiając się złej pogody,

ze sobą tylko niewiele mieli,

gdy opuszczali progi zagrody.

 

Sami już nigdy tu nie wrócili

i tylko struga jak niegdyś płynie.

Groblę już dawno deszcze rozmyły,

trawą porosły ślady po młynie.

 

Pół wieku temu w tę okolicę

podobno jakiś Francuz zawitał

i porównując teren ze szkicem,

miejscowych ludzi wokoło pytał,

 

o to, gdzie miejsce zwane Dudała,

potem ? gdzie młyn stał i gdzie topola,

a może wierzba, która tu miała

rosnąć przed laty na skraju pola.

 

Lecz wtedy nikt z nich już nie wydolił,

aby to miejsce wskazać dokładnie.

Inni dla samej płochej swawoli

okłamywali jego nieładnie.

 

Zrozumiał wreszcie, że jest zbyt trudno

znaleźć, co pradziad jego zaniechał,

więc porzucając marzenia złudne,

swój szkic zostawił, a sam odjechał4.

 

Kiedy się o tym rozeszły wieści,

Chodecz zasłynął jak Eldorado.

Poszukiwacze motyki znieśli

lub dźgali ziemię wokoło szpadą.

 

Ucierpiał przy tym kurhan pobliski5,

w którym przodkowie urny składali.

Ludzie łakomi na łatwe zyski

ogromne dziury w nim pokopali.

 

Niejeden przy tym znalazł skorupkę

lub cały garnek lepiony z gliny,

a gdy w nim ujrzał popiołu kupkę,

tłukł go ze złości, choć bez przyczyny.

 

Dziś znów tu cisza błoga panuje,

wśród której drzemią stare sekrety.

Nikt jej nie mąci, kto piękno czuje

i umie cenić jego zalety.

 

Mimo to, jeśli jesteś już blisko,

nie niszcząc jeżyn ani leszczyny,

pn? się pod górę przez cmentarzysko,

aby popatrzyć z jego wyżyny.

 

Wtedy zrozumiesz, ile mozołu

ludzkie istoty kiedyś włożyły,

aby swych przodków tutaj pospołu

uczcić pomnikiem dużej mogiły.

 

Chodecz, grudzień 1971

 

CHAŁUPECZKA Z HELENÓWKA

 

Nie ma na mapie, ale jest na świecie

miejsce, co w Chodczu wskaże każde dziecię.

Już przed stu laty się tu nim zachwyca

syn Pana Stefana Boryssowicza.

 

Trzynastym dzieckiem był Teodor w domu,

sam do powstania przystał po kryjomu.

Miał osiemnaście lat ? życia początek,

potem był wyrok: Sybir ? lat dziesiątek.

 

Wytrwał ? i tutaj, gdzie zbierała żniwa

straszna cholera ? z pomocą przybywa.

Wsławił się także w Europie całej

talentem, jako lekarz doskonały.

 

On to chaszczami porośnięte zbocze

począł zamieniać w ustronie urocze

i swego rodu siedzibą uczynił,

ozdobił parkiem i pałacem (mini).

 

Wart Pac pałaca? ? jak Helena, która

godnie ? wszak prawa Teodora córa ?

o wszystko dbała, nowy las sadziła

i dzieląc ? wybór krewnym zostawiła.

 

A dziś jej dzieci w części Helenówka

pobudowali domek-łamigłówka,

co Baby Jagi chatkę przypomina,

lecz tu nie piernik na dachu ? to trzcina.

 

Również nie wsparty jest na łapie kurzej,

tylko na skarpie ? na kamiennym murze.

Dach jego cały w różne strony krzywy,

a w środku bajka ? widzisz same dziwy!

 

Choćbyś obejrzał w życiu kawał świata,

nie spotkasz takiej jak ta dziwo-chata.

Piórem zbyt trudno o niej opowiedzieć,

by Chałupeczkę poznać ? trza ją zwiedzić.

 

Z jej okien widać chodeckie jezioro,

które w dniu każdym, każdą roku porą,

pięknem urzeka mieszkańców i gości.

Jemu i Świteź urody zazdrości!

 

I znów jak dawniej ? jak za czasów dziada,

wszystkim podziwiać ten kącik wypada,

bo jest prawdziwą perłą w Chodczu całym,

mieście kochanym, chociaż takim małym.

 

Chodecz, lipiec 1978

 

 

CZY TO DZIWNE?

 

Żonie swej poświęcam

 

Przystanęła przy mnie Muza.

Cichy jej szept uchem czuję:

?nie odwlekaj tego dłużej,

ja ci słowa podyktuję?.

 

Rzadko człeka to spotyka,

by się takie Coś prosiło

i trzy grosze swoje wtyka

tam, gdzie dziś by ich nie było.

 

Ja jej na to: ?cacy, cacy?,

wszak nie pora na te sprawy.

Mam dwie ręce pełne pracy,

tom tych szeptów nie ciekawy.

 

Na coś jednak się zanosi,

chciałbym wyczuć, w czym jest sprawa.

Raz namawia mnie, raz prosi,

coś aż nazbyt mi łaskawa.

 

Jeszcze pracy nie przerwałem,

kombinuję, gram na zwłokę.

Nieraz z nią kłopoty miałem,

komuś nawet wyszła bokiem.

 

Lecz mnie nadal napastuje,

jak Cyganka wróżbą nęci,

że ulegnę, już to czuję,

choć nie miałem zrazu chęci.

 

Więc namowom ucha daję,

pojedyncze słowa chwytam.

Już na kartce to zostaje

zapisane, a więc czytam:

 

?ja się tobą opiekuję,

byłam nieraz ci natchnieniem.

Przykro, że się mnie traktuje

jakbym była tylko cieniem.

 

Przyznam ? Panu Bogu trzeba

dać pierwszeństwo ? coś poświęcić.

Lecz Kupale ? dobre nieba!

Lub do Łady tak się wdzięczyć!

 

Zjawę Strzygę przypomniałeś,

której oby już nie było.

O mnie wspomnieć nie myślałeś,

nawet ci się to nie śniło!

 

A ostatnie twe wybryki?

To już się z rozsądkiem m?a.

Wybierz zatem ? Angeliki,

bale, Ele pierwsze, czy ja?

 

Wiele lat minęło, przeto

nie bez racji ci się żalę.

Zrozum ? jestem też kobietą.

To ci nic nie mówi wcale??.

 

Szybko pamięć przywołałem ?

prawdę mówi rzeczywiście.

Zbyt długo to odkładałem,

czas naprawić, oczywiście.

 

Więc skruszony w pierś się b?ę,

w dłoń całuję swe kochanie.

Poprawię się, obiecuję ?

tak tłumaczę zaniedbanie:

 

?Chęci dobrych mam ja wiele,

ale czas tak szybko płynie

mnie przy Tobie, mój Aniele,

że nim zacznę, już dzień minie.

 

Tyś mi pierwsza przed innymi,

tylko godnych słów nie znałem,

by Ci radość sprawić nimi,

więc je wokół rozdawałem?.

 

Niebo się rozpogodziło

(Długo chmurki nie zobaczę),

Muza łezkę uroniła,

ja przerwaną kończę pracę.

 

Chodecz, styczeń 1980

 

GRZYBIARZE

 

Nieczęsto można znaleźć borowika,

co młodsi nigdy rydza nie widzieli.

Lasy się kurczą, starodrzew zanika,

a nas, jak wilka, coś ciągnie do kniei.

 

Czekamy zimę, wiosnę i cześć lata,

by ? kiedy przyjdzie odpowiednia pora ?

wstawać przed świtem, przebyć choć pół świata,

a znaleźć czasem tylko muchomora.

 

Nieraz zmoknięci, głodni, wyczerpani,

wlokąc z wysiłkiem już nogę za nogą,

musimy przyznać, żeśmy zabłąkani,

bo leśne ścieżki tak nas zmylić mogą.

 

Lecz nie zdradzamy naszym towarzyszom,

jak nas ucieszył ich widok z oddali,

skrywamy radość, więc tylko usłyszą,

ile tam grzybów myśmy uzbierali.

 

I z dumą koszyk ku nim pochylamy

? są czarne łebki, maślaków bez liku

i smaczne sójki i gąski stadami,

jest też borowik ? pośrodku w koszyku!

 

Grzybiarz zna grzyby, zbiera je w skupieniu.

W jego koszyku są różne kolory

i smaki różne, które w połączeniu

dla podniebienia ? to same walory!

 

Większość z tych grzybów różne nosi nazwy,

gdy nie znasz dobrze ? nie ufaj pozorom.

Nic smakowaniem nie odróżnisz, każdy

psi ma truciznę mocno utajoną.

 

Z atlasem grzybów, jeśli początkujesz,

wchodź w las i jeszcze pytaj się grzybiarza

w każdym momencie, gdy niepewność czujesz

lub odpoczynku okazja się zdarza.

 

Na odpoczynek dłuższy szkoda czasu,

tylko łyk picia, mała kromka chleba,

a nogi same niosą znów do lasu,

bo do pełnego kosza zbierać trzeba.

 

Wreszcie należy powrócić do domu.

Przed nami znowu jest drogi pół świata

i obieranie ? nie oddam nikomu

tej przyjemności ? póki służą lata.

 

Listopad 1994

 

 

JAK POWSTAŁA TA KUPAŁA

 

Za tamtych czasów zawsze się czciło

imię kolegów w firmach ? przy pracy.

Było wesoło i wszystkim miło,

tak ucztowali wszyscy rodacy.

 

Kiedy się w trakcie petent pojawiał,

wiedział, jak wielką gafę uczynił.

Grzecznie przepraszał, z wolna się cofał,

wprost bił się w piersi, że tak zawinił.

 

Czasem ktoś powstał, by go obsłużyć,

niech wie sierota, że litość mamy

i dobre serce, by mu usłużyć

w takim momencie! Widzicie sami!

 

Podobnie było w naszym zakładzie.

Już o dwunastej imię Jerzego

było na ustach całej obsadzie

zaopatrzenia i technicznego.

 

Z upływem godzin troska powstała,

jak tu urządzić Janom przyjęcie?

Aż ze dwudziestu jest ich bez mała,

żadnej roboty przy takim święcie!

 

Trzeba by zająć w lesie polanę,

bo na jeziorze wyspa ? odpada!

Można by kogoś zgubić nad ranem,

tak być nie może i nie wypada!

 

Lecz na polanę mogą przyjść goście,

nic to nie szkodzi, mile widziani.

Jeszcze plakatem wszystkich zaproście,

przecież kanapki przyniosą sami!

 

Wszystkim ognisko przygotujemy,

by mogli ogrzać swoje kiełbaski.

Harmonię z sobą też przyniesiemy,

będą bajania, śpiewy, oklaski!

 

Na dzisiaj dosyć ? zróbmy zebranie

koniecznie jutro i omówimy

wszystkie szczegóły, jakie zadanie

kto weźmie, komu co przydzielimy.

 

 

 

Tak burza mózgów się rozpętała,

wciągniem do pracy młodzież klubową.

Mikrofon może by szkoła dała,

jeszcze kapelę jakąś ludową.

 

Urząd da przydział nam na kiełbasę

oraz estradę w lasku przy wodzie.

Mietek dowiezie drewno przed czasem

i on ogniska pilnować może.

 

Jeszcze, by pieśni jakieś powstały,

niech pisze każdy, kto chce i umie.

Legendy, bajki, dobre kawały,

to wszystko będzie przyjęte w tłumie.

 

Włodek wypisze nam ogłoszenia,

a na nich program imprezy cały.

Pod jakim hasłem słać zaproszenia?

To oczywiste ? z nazwą ?Kupały?!

 

Przyjęto chętnych, by udział wzięli:

Pani Teresa z młodzieży krocią,

Pan Janikowski ? szef swej kapeli,

wianków sznur cały i kwiat z paprocią!

 

Przez dni sześćdziesiąt wszystko zrobiono.

Legendy, pieśni wokół zebrano,

próby, ćwiczenia przeprowadzono.

Co brakowało ? to dopisano.

 

Zabawy, pieśni, wianków puszczanie,

ognisko, tańce, harce, oklaski.

A o północy ? kwiatu szukanie

i znowu tańce trwały do brzasku!

 

Połowa Chodcza i okolicy

była widownią, czyniła harce.

Brali w tym udział i urzędnicy,

i firm zarządy, młodzież i starce!

 

Takiej zabawy dotąd nie znano,

bez haseł, hołdów, władzy nie czczono.

Głośno powtórki się domagano

za rok ? i pomoc postanowiono!

 

Trzydzieści pięć lat teraz upływa

i dzieje się nam różnie zmieniały,

jednak co roku wciąż się odbywa

impreza z nazwą naszej Kupały.

 

Przypomnieć tutaj jeszcze wypada,

że tę najkrótszą noc w roku czciła

już prapraprzodków naszych gromada

i tę tradycję nam zostawiła.

 

Ładnie to w Starej baśni przedstawił

Józef Kraszewski, stąd przykład mamy.

I w takim stylu każdy się bawił,

dzisiejszą młodzież też zachęcamy.

 

Chodecz, 2011

 

STRZYGA

 

Za dawnych czasów, o których stary

tylko dąb w Zb?ewie pamiętać może,

pośród polany w borze bez miary

stał Strzyga, czyli kamienny bożek.

 

Z czyjej on ręki dostał swą postać,

jaka dźwignęła go w górę siła,

od kogo imię zjawy mógł dostać?

To tajemnica wieków okryła.

 

Do dzisiaj jednak z jego imienia

wioska tamtejsza Strzygi się zowie.

O dawnych dziejach bez zatajenia

niechaj legenda ta nam opowie.

 

Z głową okrągłą w tułów wciśniętą

był stóp trzynaście wysoki cały,

twarz miał okrutną, wcale nie świętą,

jakby z niej stale gromy padały.

 

Strzyga panował ? na tę krainę

zsyłając mory, nagłe konania,

pożogi, wojny i klęski inne,

bo takie były jego zadania.

 

Drżał przed nim ludek spokojny, cicho

składał ofiary i bił pokłony,

bał się rozgniewać przeklęte licho,

wymyślał gusła i zabobony.

 

Nikt nie wie, ile wieków tak było,

lecz kiedy Bolko tron objął cały,

nowego Boga osiedlał siłą

w miejsca, gdzie stare dotychczas stały.

 

Dotarły sługi jego do Strzygi,

lecz tu niełatwe mieli zadanie.

Najpierw dość dużo było fatygi,

aby go dźwignąć na wielkie sanie.

 

Następnie wołów pokaźne stado

ciągnęło śluzę z bożkiem ku wodzie.

Za nimi wioska całą gromadą

szła z ciekawością wielką i w trwodze.

 

Gniewny był Strzyga za swą zniewagę

i wyczekiwał stosownej chwili,

kiedy dwaj knechci przez nieuwagę

w pochodzie zbytnio się doń zbliżyli.

 

Wtenczas się szybko na bok przechylił,

na ziemię stoczył i obu zdusił.

Zmarli oboje w tej samej chwili.

Miejsce to Mstowem się zwać dziś musi.

 

Sługom na miejscu pogrzeb sprawiono

nowym obrządkiem ? przez pogrzebanie.

Woły na nowo w jarzma wprzężono,

by dalej ciągły z bożyszczem sanie.

 

Wlekli go z większą uwagą teraz,

lecz któż przewidzi wszystkie przeszkody.

Wszak człeka rozum za mały nieraz,

gdy ze złą mocą idzie w zawody.

 

Strzyga niechętnie opuszczał gaje,

wśród których powstał oraz panował,

kiedy minęli już borów skraje,

aż do połowy w piasku się schował.

 

Daremnie woły karki prężyły,

rwały powrozy, ciężko stękały.

Dokończyć dzieła brakło już siły,

bo ludziom także ręce pomdlały.

 

Odpocząć trzeba ? tak rozmawiają,

a więc pod borem biwak rozbili.

Jedni ognisko już rozniecają,

dwoje inne prace czynili.

 

Na duży ogień miechem dmuchają

i grzeją jakieś żelaza stare.

Potem w nie szybko młotem pukają

i leją wodą, bo widać parę.

 

Po tym biwaku pamięć została

od dziadów ? wnukom, z ojca do dziecka.

Dziś dumna z tego jest wioska cała

i nosi nazwę Huta Chodecka.

 

Snem pokrzepieni nazajutrz z rana

oraz modlitwą i jadłem sytym,

na wpół złamali bożka-bałwana,

dłutem i klinem młotami wbitym.

 

Stąd Bogołomi nazwa powstała

i do tych czasów jest znana jeszcze,

a woły Strzygę we dwóch kawałach

do wód jeziora dowlokły wreszcie.

 

Po stromym brzegu łatwo już było

kulnąć w głębinę te oba głazy,

lustro jeziora się otworzyło

z pluskiem potężnym jak grom dwa razy.

 

Myśleli ludzie, że z nim skończyli,

bo ślad nie został żaden na wodzie,

lecz się zawiedli ? tym się zmylili ?

wciąż nieszczęściami nękał ich srodze.

 

Odtąd już dziewięć wieków minęło,

jak utopiony w Głęboczku leży,

lecz i w głębinę ? jego to dzieło ?

zbiera ofiary i grozę szerzy.

 

Ktokolwiek płynie po tym jeziorze,

choćby nie wierzył w legendy słowa,

kiedy się chmura z wiatrem ukaże,

niechaj się spiesznie na brzegu chowa.

 

Nie każdy bowiem ustrzec się zdołał

i dziś już sobie przebywa w niebie,

jeśli go Strzyga zwabił i wołał,

a był zbyt śmiałym i pewnym siebie.

 

Chodecz, czerwiec 1975

 

Przedstawiamy, odwiedzającym nasze strony niezwykły fragment zbiorów kolekcjonera

z szeregów naszego Bractwa.

Na pewno każdemu z nas przychodzi zaraz na myśl kilka popularnych zbiorów kolekcjonerskich, jak filatelistyczne czy numizmatyczne ale w tym wypadku to kolekcja wyjątkowa. Zapewne nikt z Państwa nie miał okazji zobaczyć takiego zbioru polskich, służbowych nakryć głowy. W pierwszej kolejności są to nakrycia z okresu PRL-u. Zadziwia

ich różnorodność dostępna w ramach jednego zawodu lub formacji, służyły do ochrony głowy w różnych warunkach oraz podkreślała przynależność. Używane były tak niedawno

 a już stają się unikatami trudnymi do zdobycia, cieszy nas, że jest ktoś kto chroni je przed zapomnieniem.

Zaczeliśmy od formacji straży pożarnej,  Milicji Obywatelskiej, przyszła kolej na kolej czyli PKP. Zobaczymy również  PKS, PLL,  ZHP, straż przemysłową. Ozdobą kolekcji są czapki górnicze z kolorowymi pióropuszami, zapewne niewielu chodeczaków-kujawiaków wiedziało dlaczego pióropusze są w różnych kolorach.

Wszelkie prawa do kopiowania, rozpowszechniania lub sprzedaży zastrzeżone - Bractwo Miłośników Ziemi Chodeckiej.
Projekt i wynokanie: www.amazo.pl | Administracja